setTimeout(“ga(‘send’, ‘event’, ‘read’, ‘20 seconds’)”,20000);

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE W OSTATNIM TYGODNIU

wtorek, 31 grudnia 2013

piątek, 27 grudnia 2013

Święta, Święta i po Świętach

I mamy poświąteczny piątek. Każdy objedzony, ociężały, leczący kaca. Dwa dni i wracamy do codzienności. Warto sprawdzić teraz zawartość lodówki, w której zapewne wszystkie półki uginają się jeszcze pod ciężarem żarcia! Ile z tego wyląduje w koszu? Zapewne dużo. Szkoda, że w szaleństwie przedświątecznym zapominamy o zdrowym rozsądku i kupujemy jedzenie na umór. Tracimy przez to tak ważny czas i pieniądze. No ale cóż, taki urok konsumpcyjny Świąt. 
Przed nami jeszcze impreza sylwestrowa i Nowy Rok. Ale do tego jeszcze wrócę zapewne w kolejnych postach.
A co w piłce wydarzyło się przez te nasze Święta?
Ano Manchester ledwo, ledwo ograł Hull 3:2 na wyjeździe i dzięki bezpośrednim meczom rywali z góry tabeli już "tylko" 8 punktów brakuje do lidera. Jednak patrząc na formę Czerwonych Diabłów wątpię czy uda im się dostać do pierwszej trójki.
Ciekawie wyglądają wieści transferowe zwłaszcza nowiny o polskich piłkarzach.
Do Widzewa już w zimie ma wrócić z Malagi Pawłowski. Hiszpanii nie zwojował, trenera Schustera nie powalił na kolana i wszystko wskazuje na to, że na wiosnę będzie biegał po boiskach Ekstraklasy. Mimo tego pierwszego niepowodzenia myślę, że Bartłomiej Pawłowski zrobi jeszcze karierę za granicą. Widzę go w Bundeslidze ewentualnie Ukraina czy Rosja. 
Z podkulonym ogonem do Polski ma wrócić niepokorny bramkarz Wojciech Pawłowski, który nie poradził sobie nawet w beniaminku Serie B - Latina Calcio. Wprawdzie jest on nadal piłkarzem Udinese ale w drużynie tej raczej nie pogra o czy zresztą sam głośno mówi. Zimny prysznic może dobrze zrobić rozpalonej głowie młodego bramkarza.



A teraz ciekawostka transferowa naszej Ekstraklasy. Górnik dostał ofertę za Mateusza Zacharę z... bułgarskiego Botew Błowdiw! Bułgarzy dają 500 tys euro za naszego napadziora. Ciekawe co to dalej będzie :)
I teraz z innej beczki. Zbliża się kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy! Będę go mocno promował bo cel z niego jakże szczytny! 

środa, 25 grudnia 2013

Boże Narodzenie

I jak po wigilii? Ze mną ciężko. Dwutygodniowy post jakościowy i ilościowy sprawił, że nie jestem w stanie pochłaniać takich ilości jedzenia jak przed zabiegiem! Normalnie organizm nie przyjmuje, brakuje miejsca w żołądku. Ale to i dobrze. Może nie będzie efektu jojo i nie wrócę do 90 kg.
A sama wigilia - hmmm no była odbyła się w przyjemnej atmosferze z dobrym jedzeniem. Teraz czekać rok na kolejną...
A dziś wielkie obżarstwo! Nijak się to ma do umiarkowania w jedzeniu i piciu. A propos picia... Alkoholu nie miałem w ustach ponad dwa miesiące!!! Nic!!! Ani piwa nawet!!! Jestem dumny z tego powodu :)
Ciekawą sprawą w tym roku były przedświąteczne życzenia. Przeprowadziłem parę rozmów, powysyłałem sms-y. Kilka życzeń dostałem od obcych numerów dlatego sam się wolę podpisywać po d tym co piszę. Zauważyłem, że wielu moich znajomych poszło na łatwiznę pisząc najprościej na Facebooku "Wesołych Świąt wszystkim". Tak spryciarze sprawę załatwili. Myślę, że to nie jest jednak dobre. Prawdziwy sens mają indywidualne życzenia. Takie ogólne są bo są ale... to nie to.
Miałem ochotę iść na pasterkę ale po tych całych uroczystościach mnie raz, dwa wylewiło i nie poszedłem. Teraz idę do kościoła (w sumie jaki się katolik zrobiłem pełną gębą - spowiedź, kościół) pośpiewam kolędy.
Także szczęśliwego Bożego Narodzenia! "Bóg się rodzi moc truchleje!".

wtorek, 24 grudnia 2013

Wesołych Świąt!


Z tego miejsca składam serdeczne życzenia zdrowych, a przede wszystkim rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia wszystkim czytelnikom mojego Bloga i widzom mojego kanału na YouTube.
Abyśmy w tych Świętach znaleźli ucieczkę od codzienności, trochę refleksji i odpoczynku.
Nie obżerajcie się za bardzo ;)

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Przedświąteczny szał!

To co się dziś dzieje w Nowym Żmigrodzie (ale też na pewno w innych większych miejscowościach) to coś strasznego... Więcej aut od ludzi. Korki jak nigdy, miejsc do zaparkowania brak. Na pewno oliwy do ognia dodała dzisiejsza spowiedź w parafii ale to naprawdę szał. Kolejki w sklepach takie jak za komuny. Każdy z pełnym koszykiem, tudzież wózkiem. A wszystko na dwa dni świętowania. Czy to normalne? Mówię - NIE. To jest popierdolone! Ludzie siądźcie na dupach i popatrzcie co robicie! Po co to? Ileż to nażrecie przez te święta? Czy na prawdę tylko o żarcie na święta chodzi? Czy nie lepiej normalnie siąść, porozmawiać, pośmiać się w gronie najbliższych z kubkiem herbatki czy czegoś mocniejszego w dłoni. Wiadomo gościnę trzeba zrobić ale po co z takim przepychem, rozmachem. Mi naprawdę obojętne czy do sałatki jarzynowej zjem szynkę z liścia, czy mielonkę z 9,90. Chore to wszystko. 
Dantejskie sceny dzieją się w naszej Biedronce. Wardęga wymięka :)
Ta nasza zajebista konsumpcja i całe to szaleństwo sprawia, że tych świąt już prawie wcale nie czuć. Przynajmniej ja co rok to gorzej święta odbieram, choć były one moje ulubione. Nie czuje tej atmosfery, tych pozytywnych emocji... Mam nadzieję, że mając swoją własną rodzinkę to się zmieni.
A teraz mykam na spowiedź... 

niedziela, 22 grudnia 2013

Engelberg zdobyty! Kamil Stoch jest debeściach i jego mafia też jest debeściak

Kamil Stoch jest debeściak i jego mafia też jest debeściak! Ależ weekend w Engelbergu! Szwajcaria jest biało czerwona! 
Od kilkunastu już lat uwielbiam skoki narciarskie. Zaszczepiły mnie do tego sukcesy Adama Małysza. Skoki są u mnie zaraz za piłką ale w zimie królują. Zwłaszcza, jeśli dzieje się to, co w ten weekend działo się w Engelbergu. Dwa konkursy, dwa razy dwóch Polaków na podium. Wczoraj szok! Ziobro wygrał! Dziś szok! Ziobro trzeci! Ale jaja! Ale czego spodziewać się po chłopaku co ma na nartach napis "Luz w dupie"? Tylko najwyższych lokat. A Kamil Stoch to klasa sama w sobie. Dziś jest liderem klasyfikacji generalnej i myślę, że dłuuuugo nim pozostanie. Reszta też całkiem fajnie. Zresztą drugie miejsce w klasyfikacji narodów mówi samo za siebie.


(fot. PAP/Grzegorz Momot)

Ale nie wszystko jest w tych skokach na plus. Normalnie ROZPIERDALA mnie komentarz... Odkąd od komentowania odszedł Pan Włodzimierz Szaranowicz, nie mogę słuchać tego paplania. Czy ci komentatorzy nie zdają sobie sprawy co gadają? Fajnie, że recytują całą historię każdego skoczka - skąd jest, ile ma lat, kiedy odnosił sukcesy, które pozycje zajmował w poszczególnych konkursach... Słuchanie tego samego w kółko jest naprawdę melodia dla moich uszu... Kolejna sprawa - goście kompletnie nie mają pojęcia o odległościach! "O tak! Świetny skok! Piotr Żyła będzie w czołówce!" - po czy Żyła 9... "Świetny skok w granicach 130 metra!" - skoczek ląduje na 122 metrze... No ludzie litości! Jak macie się tak mylić i dezorientować widzów to lepiej pomilczcie chwilę.
I jeszcze jedno co mnie bardzo razi. OCENY SĘDZIÓW. Bardzo niesprawiedliwe są. Skacze mało znany skoczek, ot z czwartej dziesiątki. Chłop się spina, leci może nie za daleko ale ładnie wygląda w powietrzu, telemark i... 16,5 17,0 17,0 17,0 16,5
Leci jakiś master mało ważne który Niemiec czy Austriak, ląduje wprawdzie dalej od naszego szaraczka ale 
- w powietrzu sylwetka powykrzywiana
- łeb jakoś dziwnie zwieszony
- telemarku ni ma
- narty rozjeżdżają się jak nogi dziewczyn z dzielnicy czerwonych latarni i...
18,5 18,0 18,0 18,5 19,0
No bez jaj... Uważam to za wielce niesprawiedliwe i wypaczające wyniki. Na dodatek w żyri siedzą ludzie z różnych nacji, których skoczkowie rywalizują ze sobą... Nie każdy jest obiektywny i bezstronny... Mam nadzieję, że kiedyś ludzie związani ze skokami zmądrzeją i wymyślą coś innego za to całe żyri.

Usunięcie migdałków - wizyta kontorlna

Pobudka o 7:00. O 8:15 byłem już w jasielskim szpitalu, gdzie lekarz miała skontrolować stan mojego gardła po zabiegu. Pan doktor stawił się na miejscu przed 9. Byłem pierwszy w kolejce, więc zostałem poproszony od razu.
Wyniki kontroli: wszystko goi się ładnie, choć pozostała jeszcze opuchlizna. Mogę zaczynać normalnie jeść!!! Oczywiście powoli, po trochę ale zaczynam. Co mnie cieszy to to, że wigilii będę mógł normalnie spróbować.
A samo gardło na dzień dzisiejszy już nie boli. Czuję tam coś przy ziewaniu i to wszystko. Mówię jeszcze przez nos przez tą opuchliznę ale myślę, że do nowego roku wszystko będzie już tak jak należy.
A dla wszystkich, którzy znaleźli się tu przez hasło "usunięcie migdałków" polecam moje wcześniejsze relacje z zabiegu:

USUNIĘCIE MIGDAŁKÓW
USUNIĘCIE MIGDAŁKÓW - TYDZIEŃ PO

piątek, 20 grudnia 2013

Roman w Instagram - ie

Chyba mi się nudzi na tym chorobowym... Natchniony rozmową Łukasz Jakóbiaka z Agnieszką Szulim w 20m2 zarejestrowałem się w Instagram. Troszku nie wiedziałem o co kaman bo nie mogłem się zarejestrować ale na pomoc przyszedł mi niezawodny wujek Google i oto jestem. Zaledwie 15 moich znajomych z Facebooka jest użytkownikiem wyżej wymienionego, więc nie za bardzo jest co oglądać. 
Lubię robić zdjęcia, więc myślę, że będę miał co udostępniać. Najbardziej lubię fotografować wiosnę i zimę, a tu do wiosny kawał czasu, a prawdziwej zimy też jakoś nie widać... No ale :) Spoko loko. 


Henning Berg w Legii!

Yes, yes, yes! Urban poszedł w pizdu! Legia ma nowego trenera - WRESZCIE... Dopiero lanie od Górniaka w Pucharze Polski otworzyło niektórym ludziom oczy. Do Pana Jana nie mam absolutnie nic! Po prostu on w Legii był już tak niepotrzebny i bezproduktywny, że aż dupę ściskało.



Włodarze  Legii zatrudniły byłego piłkarza między innymi Manchesteru United - Henninga Berga. Szczerze to mało mi to nazwisko na początku powiedziało (gość grał w ManUtd zanim się zainteresowałem piłką nożną). Mało tego znawcy futbolu nastawili mnie na Solskjaera! Dałem się wpuścić w maliny i przez chwilę naprawdę myślałem, że "zabójca z twarzą dziecka" poprowadzi Mistrza Polski. No ale jest Berg i też jest dobrze. Lubię trenerów zza granicy sam nie wiem czemu. Może dlatego, że polskich mam na co dzień? W każdym bądź razie fajnie, że jest ktoś nowy, a nie Skorża, Kaczmarek czy inny weteran, wędrujący od wodopoju do wodopoju. Za L nie przepadam jak wiadomo ale lubię piłkę , więc już się nie mogę doczekać co pokaże Mr Berg!

środa, 18 grudnia 2013

Usunięcie migdałków - tydzień po...

Dziś mija tydzień od operacji tudzież zabiegu. Dziś jest dobrze. Gardło nie przeszkadza, boli troszkę tylko przy przełykaniu. Lepiej też z wymową. Mówię głośniej i wyraźniej. Dziś to dziś ale... Do dziś moim najlepszym przyjacielem był przypisany mi w szpitalu Ketanol. W niedzielę w nocy musiałem sięgnąć po tabletkę pierwszy raz. Bolało strasznie. W poniedziałek łyknąłem tabletkę około południa, drugą o 23 bo za nic nie mogłem z bólu zasnąć. We wtorek podobnie. W południe ból się zaczął nasilać więc wziąłem pigułkę. W nocy jednak już nie, bo boję się o swój żołądek... Zasnąć zasnąłem ale co chwilę budził mnie ból. Dało się przemordować noc.


Mój przyjaciel Ketonal

W dzisiejszą noc zasnąłem dość szybko i przespałem całą noc bez Ketonalu. Wstałem rano i jest bardzo dobrze! Mam nadzieję, że to sygnał ku lepszemu. W niedzielę mam stawić się na kontrolne badanie wtedy opiszę jak sprawy się mają.

Parzyszek w Benfice

De Graafschap Doetinchem. Klub holenderskiej II ligi, z pierwszoligową przeszłością. Drużynę tą kojarzyłem dotąd tylko z występów w niej Aleksandra Kłaka - polskiego bramkarza, który teraz jest kierowcą autobusu. Od paru tygodni De Graafschap kojarzył mi się będzie głównie z Piotrem Parzyszczkiem, którego od przyszłego sezonu zobaczymy w Benfice Lizbona! Na bieżąco śledzę profile polskich grajków na 90minut, więc Piotr nie był mi nieznanym piłkarzem. Ale żeby Benfica?! Wprawdzie naszemu kopaczowi pozostały testy medyczne w Portugalii, no ale przecież cały czas jest w świetnej formie. Jak na razie Parzyszek prowadzi w klasyfikacji najlepszego strzelca drugiej ligi w Holandii. Zobaczymy jednak jak będzie teraz, czy nadal będzie strzelał z taką regularnością. Oczywiście życzę mu jak najlepiej ale obawiam się trochę o "sodówkę". W końcu po co będzie dobrze grał skoro kontrakt w Portugalii już podpisany? Druga sprawa to fajnie by było zostać królem strzelców. To już by coś znaczyło. Jeszcze lepiej gdyby o Parzyszczku nie zapomniał w najbliższym czasie trener Nawałka. Niech go powoła, niech chłop zagra w reprezentacji i zamknie sobie drogę do drużyny Holandii, w której mieszka jak by nie było 15 lat... Jak się nie sprawdzi teraz to na pewno za rok, dwa będzie gotów do gry na wysokim poziomie, nawet jeśli nie wywalczy sobie miejsca w wyjściowej jedenastce Benfiki. 


Statystyki Piotr Parzyszek ma naprawdę solidne. Drugi sezon w dorosłej piłce i 26 goli strzelonych w 47 meczach mogą robić wrażenie, nawet jeśli to "tylko" zaplecze holenderskiej ekstraklasy. W młodzieżowych reprezentacjach Polski już nieco gorzej. W U-17 2 mecze 0 goli, w U-20 2 mecze 0 goli,w U-21 2 mecze - 0 goli. No ale żeby strzelać trzeba grać, a z tego co piszą na naszych trenerach Parzyszek wrażenia nie robił więc i nie grał w kadrze.
Portal transfermarkt wycenia młodzieńca na 300 tys euro. Dużo to czy mało? Na pewno jak na piłkarza na dorobku sporo, chociaż taki Piotr Zieliński grzejący ławę w Udinese ten sam portal ceni na 3 mln euro... Kwestia do dyskusji.
Podsumowując - dobrze, że się coś dzieje. Połowa grudnia już fajny transfer, który na chwilę przyćmił karuzelę z Robertem Lewandowskim. Będę bacznie przyglądał się losom Parzyszczka, bo mnie na serio zainteresowały ;)

wtorek, 17 grudnia 2013

Muzyczne podsumowanie roku - czyli Romanowa Lista Przebojów

Rok 2013 dobiega końca. Jak wiadomo koniec roku to czas podsumowań i analiz. I ja podsumowywał i analizował będę. Na początek muzyka. 10 utworków, które najbardziej przypadły mi do gustu w mijającym roku. Rodzaje muzyki przeróżne ale wszystko łączy jedno - nuciłem je dłuuuugo pod nosem :D

10.
HONORATA SKARBEK "HONEY" - NIE POWIEM JAK



9.
SYLWIA GRZESZCZAK - KSIĘŻNICZKA

8.
EWA FARNA - ZNAK


7.
MILEY CYRUS - WRECKING BALL


6.
RAFAŁ BRZOZOWSKI - ZA MAŁY ŚWIAT


5.
OLGA JANKOWSKA - VALERIE (COVER AMY WINEHOUSE)


4. 
EXTAZY - BUZI TO ZA MAŁO


3.
RED LIPS - TO CO NAM BYŁO


2.
MIG - MIÓD MALINA



1.
PIERSI - BAŁKANICA


I tak o to wygląda moje zestawienie. "Bałkanica" totalnie mnie porwała tak jak 90% Polski i to utwór Piersi u mnie wygrał zdecydowanie. 
Drugie miejsce dla MIG za "Miód malina" ;) Niezapomniane i szalone letnie imprezy w Mrukowej pod lasem to sprawiły. Te same imprezki dały zresztą 4 miejsce Extazy bo przecież "Buzi to za mało".
Red Lips to ostatnie miejsce na moim podium. Długi czas chodziła za mną owa pieśń (byc może ze względu na jej wszędobylskość).
Oczarowało mnie też wykonanie "Valerie" w programie The Voice of Poland dlatego Olga jest w środku mojego krótkiego zestawienia.
Pozostałe utwory po prostu mi się podobają. Dylemat miałem tylko z piosenkami Sylwii Grzeszczak... Którą wybrać? "Pożyczony" czy "Księżniczka"? Wygrała ta druga po może faktycznie bardziej trafia w moje gusta.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

WARDĘGA TY WARIACIE!

To już mój trzeci pościk dziś... Szaleję! Ale nie mogłem się oprzeć :D lubię gościa i już.


SERIA: Najdrożsi piłkarze lig europejskich

I kolejny odcinek serii. Okienko transferowe już tuż, tuż więc muszę szybko ogarnąć największe ligi.



PRIMERA DIVISION

(kolejność: pozycja w rankingu, imię i nazwisko, kierunek transferu, cena w euro, sezon)

  1. CRISTIANO RONALDO Manchester United --> Real Madryt 94 mln 2009/2010
  2. GARETH BALE Tottenham Hotspur Londyn --> Real Madryt 91 mln 2013/2014
  3. ZINEDINE ZIDANE Juventus Turyn --> Real Madryt 73,5 mln 2001/2002
  4. Zlatan Ibrahimović Inter Mediolan --> FC Barcelona 69,5 mln 2009/2010
  5. Kaka AC Milan --> Real Madryt 65 mln 2009/2010
  6. Radamel Falcao Atletico Madryt --> AS Monaco 60 mln 2013/2014
  7. Luis Figo FC Barcelona --> Real Madryt 60 mln 2000/2001
  8. Neymar Santos --> FC Barcelona 57 mln 2013/2014
  9. Mesut Oezil Real Madryt --> Arsenal Londyn 50 mln 2013/2014
  10. Gaizka Mendieta CF Valencia --> Lazio Rzym 48 mln 2001/2002

Ciekawą sprawą jest, że praktycznie 10 sezonów jest dla ligi Hiszpańskiej pod względem rekordowych transferów przespana. Ostatni mega transfer to przejście Mendiety do Lazio. Kolejna taka transakcja miała miejsce dopiero w sezonie 2009/2010 kiedy to Barca sięgnęła głębiej do kieszeni by ściągnąć do siebie Ibrę, a Real przelał na konto Milanu okrągłą sumkę za Kakę.

Usunięcie migdałków

Podzielę się z Wami moimi wrażeniami po zabiegu usunięcia migdałków, który to odbyłem we środę 11 grudnia. Z czytania postów na forach o tym zabiegu można dostać bólu nie tylko gardła ale i głowy, więc z mojego doświadczenia jasno przedstawię sprawę.

We wtorek o godz 6:50 stawiłem się ze skierowaniem do jasielskiego szpitala. Izba przyjęć "ruszyła" dopiero o godzinie 7:15, a kolejeczka do tego czasu zebrała się dość spora. Około godziny 8:15 byłem już przyjęty, przebrany i gotowy na wszystko...
Na oddziale po wypełnieniu masy dokumentów zająłem trzyosobową salę. Później dołączył do mnie jeszcze starszy pan ale to mało istotne.
Pierwsze badania rozpocząłem około godziny 9. Zmierzono mi ciśnienie, zważono, zmierzono, pielęgniarka pobrała mi kilka próbek krwi i założyła wenflon. 
Po tym wszystkim udałem się do gabinetu lekarskiego, gdzie pan doktor dokładnie obejrzał moje gardło.
o 10 byłem już niemal po wszystkim. Pozostała mi jeszcze tylko konsultacja z anestezjologiem. Konsultacja ta odbyła się dopiero po obiedzie (to co mówią o szpitalnym jedzeniu to szczera prawda). Miły pan anestezjolog powitał mnie uśmiechem, poszydził ze mnie trochę, że niby stary chłop migdałki usuwa i przeszliśmy do wywiadu. A że jestem zdrowe chłopisko bez historii operacyjnej nie trwało to długo. Na koniec poinstruował mnie, że zabieg będzie odbywał się w znieczuleniu ogólnym i mogą być problemy przy odintubowaniu, ponieważ będzie to robione już po całkowitym wybudzeniu i może być nieprzyjemnie.
Na tym zakończyły się wszelkie badania i inne pierdoły tego dnia. O 21 dostałem jeszcze tabletkę, którą nazwałem rozluźniająco-przygotowującą :)
O 7 rano dnia następnego założono mi kroplówkę i dostałem do połknięcia kolejna pigułę. Zestaw powyższy kompletnie mnie rozłożył i nawet nie wiem kiedy zasnąłem. o 9:50 obudziła mnie pielęgniarka z łóżkiem na kółkach. To już! Poprosiłem o możliwość skorzystania z toalety. Sam bez pomocy obszedłem kibelek i na własnych nogach doszedłem do sali operacyjnej, wedle instrukcji położyłem się na łóżku, rozłożyłem ręce. Na sali były wtedy dwie pielęgniarki i jakaś pani bez fartucha. Jedna z pielęgniarek wbiła mi w żyłę dwa zastrzyki, druga podłączyła kable i inne duperele. Pani w cywilu natomiast założyła mi maskę z tlenem. Zawsze myślałem, że tlen to coś ultraczystego, świeżego. Okazało się, że zapach tlenu jest dość hmmm specyficzny. Dostałem polecenie, aby głęboko oddychać. Wykonałem je bez oporu. Jeden wdech, drugi, trzeci pomyślałem "nie usnę, nie uśpią mnie". Piątego wdechu już nie pamiętam. A jednak dali mi radę.
Obudziłem się na swojej sali, leżąc na lewym boku, przykryty kołderką o godzinie 11:50. Zaraz jak tylko się ocknąłem zjawiła się pielęgniarka i podłączyła mi kroplówkę. Ból był na ten czas straszny. Bolało mnie całe gardło, każde przełknięcie śliny sprawiało, że cały sztywniałem. Zaczęły mnie boleć uszy i zęby. W dodatku piekły pokaleczone przy zabiegu wargi i język. Koszmar... Około 12:30 zjawiły się u mnie moja kobieta z moja mamą. Miło, że mnie odwiedziły, ale wtedy naprawdę nie miałem ochoty nikogo oglądać. Przemordowaliśmy do 14 i pojechały. W tych bólach leżałem do 15, kiedy to skończyła się kroplówka. Siostra odłączyła kroplówkę, dała zastrzyk w żyłę, a drugi w ramię podskórnie. Po kilku minutach poczułem błogą ulgę. Ból ustępował. Ufff wreszcie. Po kilkunastu minutach bolało już tylko trochę przy przełykaniu. to wszystko. A ból ten porównać można do zwykłego bólu gardła przy przeziębieniu. Taki do wytrzymania. Dostałem drugą kroplówkę, potem kolejną. Do północy uzbierało się ich 7!!! Co 4 godziny dostawałem zastrzyk w ramię, a w dłuższym odstępie czasowym dożylnie. Przez cały czas ból był już znośny.
W nocy co kilka godzin byłem budzony na zastrzyki. Na drugi dzień (czwartek) o 5:30 dostałem kroplówkę no i normalnie zastrzyki. Dożylne nie bolały ale te podskórne piekły jak cholera. o 8 dostałem grysik do zjedzenia jednak musiałem poczekać aż wystygnie. Zjadłem nawet bez problemów. Później badanie u lekarza, który stwierdził dużą opuchliznę, jednak same rany goiły się dobrze. A! Jeśli chodzi o mowę to nie sprawiała mi ona bólu jednak mówiłem strasznie niewyraźnie. Przez cały drugi dzień po zabiegu dostawałem zastrzyki. Kroplówka była tylko jedna ta poranna. 
Dzień trzeci (piątek) zaczął się niewesoło, ponieważ obudził mnie ból. Nie był on tak duży jak po samym zabiegu, jednak dużo większy niż przez ostatnie godziny. Przy porannym obchodzie powiedziałem o tym lekarzom, którzy stwierdzili, że jednak zostanę przy większej dawce morfiny, a do domu pójdę dopiero w niedzielę, nie jak dotąd było ustalone w sobotę. Ja brałem MORFINĘ!!! Te zastrzyki w ramię to było to gówno, które sprawiało, że tak błogo się czułem.
Przy badaniu około godziny 9 usłyszałem znów to co dzień wcześniej. Fajnie się goi ale okropnie opuchnięte stąd problemy z mową. Piątek zleciał bez zbędnych ekscesów. Ból normalny przy przełykaniu, 3 papki dziennie, zastrzyki. Ostatnia morfinę przyjąłem w sobotę nad ranem. chyba było coś koło 5. Sobota miała minąć pod tytułem "DZIEŃ BEZ MORFINY". Byłem ciekawy jak zareaguję na odstawienie, czy będzie znów bolało. Okazało się, że koło godziny 11 zaczęło mocniej boleć, jednak nie aż tak, żeby normalnie nie funkcjonować. W dalszym ciągu brałem zastrzyki dożylnie. Przez cały dzień byłem jednak rozdrażniony. Nie mogłem sobie znaleźć miejsca, wszystko mnie wkurzało, chciałem już być w domu. Nawet papka jakoś mniej smakowała ;)
Przebolałem tą nieszczęsną sobotę, chociaż ciągnęła mi się ona w nieskończoność. W nocy z soboty na niedzielę, obudził mnie ból. Był na tyle duży, że nie obudził, więc bolało dość mocno. Pozwijałem się jednak, poskręcałem i zasnąłem. Ostatnie dwa zastrzyki dożylne dostałe o północy i 6 rano w niedzielę.
Niedziela była dniem wyjścia więc czekałem jak na szpilkach na panią doktor. Ta jak na złość zjawiła się dopiero o 9:30. Obchód i badanie. I znów: "goi się ładnie ale jeszcze spuchnięte". A ciul z tym chcę do domu! Ból był umiarkowany. Taki do wytrzymania. Oczywiście przy przełykaniu. Przy normalnym funkcjonowaniu owszem coś czuć, ale idzie to zbagatelizować. O 10:30 byłem już wypisany i czekałem tylko na moja kobietę, która miała po mnie przyjechać. Zaleceń do domu masa. Zakaz kąpieli, dźwigania, jedzenia, alkoholu... Do kontroli za tydzień. Dostałem 100 Ketanolu w razie bólu 2 razy 1 tabletka. W domu przygotowałem sobie zupkę przecierową zjadłem ze smakiem i zażyłem pierwszy Ketanol. Tak jak po nim nie czułem się od wtorku! Nic nie bolało, nawet przy przełykaniu. było tak normalnie! Działać przestawał stopniowo od godziny 19... O 21 byłem już wrakiem. Bolało cały czas, a wraz z gardłem  zęby i uszy. Wiem, że Ketanol nie jest dobry dla organizmu więc nie chciałem go nadużywać. Pomyślałem, że jak zasnę to puści. O 22:50 musiałem zażyć kolejną tabletkę. Około 23:15 puściło i odpłynąłem.
Dziś jest całkiem dobrze póki co bez Ketanolu. Boli przy przełykaniu ale nie tak strasznie. Myślę, że będzie już tylko lepiej. Jak przebiegała moja rekonwalescencja i kiedy ból całkiem ustapi napiszę w kolejnym poście.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Drugie życie LG L9

Telefon w sobotę odebrałem z serwisu. I ciekawa sprawa. Oficjalne pismo mówi, że wszystko z telefonem w porządku, a moje problemy wynikają z nieumiejętnego zamykania aplikacji... 



Druk naprawy mówi natomiast o naprawie płyty głównej. Co by nie zrobili telefon śmiga bez zarzutu! Nie ma problemu z roamingiem sieci, nie zawiesza się, mikrofon działa tak jak należy, dźwięki nie są urywane. 



Wydłużyła się i to znacznie żywotność baterii!!! Co grzebali w płycie głównej nie wiem. Ważne, że dostałem nie ten telefon co oddałem. Na dzień dzisiejszy jest to bardzo dobre urządzenie i z tego się bardzo cieszę. 



Co ciekawe zmienione jest oprogramowanie telefonu. Jest czyściutki Android bez nakładki Playa i to chyba jest najważniejsze. System jest płynniejszy i chyba trochę szybszy. 
Póki co odpukać jestem bardzo zadowolony. Oby jak najdłużej.

środa, 4 grudnia 2013

LG Optimus - cierpienia młodego Romana

Mija drugi tydzień od oddania mojego nowego Optimusa do naprawy. Służył mi w bólach przez dni 8... Ilość awarii i usterek powaliła mnie na kolana i sprawiła, że jedynym wyjściem dla mnie stał się serwis. Niestety "Mądry Polak po szkodzie". Elektronika się psuje, szwankuje i ma do tego prawo. Tylko dlaczego nie poczytałem For przed oddaniem telefonu? LGika oddałem do serwisu poprzez salon Playa. I czytając wypowiedzi na Forach to był błąd biorąc pod uwagę, że najbliższy serwis telefonów LG mam w Gorlicach. Przez salon naprawa bardzo długo trwa o czym przekonuję się właśnie na własnej skórze...
Ileż to opinii o serwisach jest w 99% negatywnych. Czy nie można pisać w necie opinii pochlebnych, dobrych, wskrzeszających ducha? Boli mnie noga, wchodzę poczytać co pisze na forach o haśle "ból nogi" okazuje się, że najlepszym rozwiązaniem jest odciąć! Coś stuka w aucie, wchodzę, czytam - koniec, na szrot albo część za 5 tys zł... No ludzie!!! Przecież wszystkim naraz wszystko nie szwankuje! Komuś auto bezawaryjnie działa x lat, komuś telefon trzyma się 5 lat, ktoś dożywa 100 lat w zdrowiu. Nie. W necie samo hejterstwo... Nie lubię tego...
A wracając do konsensusu, trafił mi się smartfonowy bubel. LG L9 to wielkie nieporozumienie. Nie oszukuję się, że wróci z serwisu 100% sprawny. Mam tylko nadzieję, że będzie wykonywał podstawowe czynności jak np. wykonywanie połączeń, bo z tym miał największy problem. Tak, tak nawet zadzwonić nie dało rady. A mogłem brać Samsunga. No cóż, chytry dwa razy traci. Albo i trzy...

wtorek, 3 grudnia 2013

SERIA: Najdrożsi piłkarze lig europejskich

I zapraszam do drugiego odcinak pod tytułem "Najdrożsi...". Tym razem - BUNDESLIGA!


BUNDESLIGA
(kolejność: pozycja w rankingu, imię i nazwisko, kierunek transferu, kwota transferu, sezon)

  1. Javi Martinez Athletic Bilbao --> Bayern Monachium 40 mln 2012/2013
  2. Mario Gotze Borussia Dortmund --> Bayern Monachium 37 mln 2013/2014
  3. Edin Dżeko Wolfsburg --> Manchester City 37 mln 2010/2011
  4. Mario Gomez Stuttgart --> Bayern Monachium 30 mln 2009/2010
  5. Manuel Neuer Schalke 04 Gelschenkirchen --> Bayern Monachium 27,5 mln 2011/2012
  6. Henrlich Mikhitaryan Szachtar Donieck --> Borussia Dortmund 27,5 mln 2013/2014
  7. Diego Werder Brema --> Juventus Turyn 27 mln 2009/2010
  8. Franck Ribery Olympique Marsylia --> Bayern Monachium 25 mln 2007/2008
  9. Owen Hargreaves Bayern Monachium --> Manchester United 25 mln 2007/2008
  10. Thiago Alcantara FC Barcelona --> Bayern Monachium 25 mln 2013/2014