setTimeout(“ga(‘send’, ‘event’, ‘read’, ‘20 seconds’)”,20000);

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE W OSTATNIM TYGODNIU

piątek, 11 lipca 2014

Neymar - piłkarz nadzwyczaj uczuciowy

W jednej ze słynnych polskich komedii główny bohater mówił "...nie marz się. Chłopaki nie płaczą.". Patrząc jednak ostatnio na Neymar'a, należy się poważnie nad tą sprawą zastanowić.



Osobiście nie mam absolutnie nic do męskich łez. Chłop też ma uczucia, więc i popłakać sobie może i nie znaczy to od razu, że jest ciotą.
Jeśli chodzi o piłkarzy, to łzy zdarzają się na boisku często. Zwłaszcza po przegranych ważnych meczach. Wtedy piłkarz pęka, ukrywa twarz w dłoniach i szlocha. Ot, taka reakcja na porażkę.
W sumie obrazy po meczach finałowych wielkich piłkarskich imprez są bezcenne. Zwycięzcy biegają, cieszą się, śpiewają, przegrani leżą długo na murawie rękami zasłaniając twarz, inni idą w pośpiechu do szatni. Tyle tak różnych emocji w jednym miejscu. Bezcenne!

Wróćmy jednak do naszego głównego bohatera. Pierwszy raz ze łzami Neymar'a spotkałem się przed jego przenosinami do Barcelony. Grał on wtedy ostatni mecz w barwach Santosu i nie wytrzymał wzruszenia. We wszystkich mediach od razu pojawiła się zapłakana twarz piłkarza.
Mundial w Brazylii po raz kolejny pokazał, jak wrażliwym człowiekiem jest napastnik Canarinhos. Przed meczem Brazylia - Meksyk podczas śpiewania hymnu Neymar chwilę walczył sam ze sobą, by nie pokazać po sobie chwili wzruszenia. Śpiewał razem z kolegami, by pod koniec kompletnie się rozkleić.

Odbiegając troszkę od tematu ciekawą sprawą jest jak zmieniło się odbieranie hymnu przez piłkarzy. Kiedyś stali oni skoncentrowani, mało który ruszał nawet ustami. Dziś śpiew narodowej pieśni działa mobilizująco. Każdy piłkarz głośno śpiewa hymn, ładując się przy tym jakąś kosmiczną energią!

Mecz z Meksykiem nie był odosobnionym wyskokiem Neymara. Przed kolejnymi meczami również mogliśmy zobaczyć w jego oczach łzy, jednak takiego wybuchu jak w meczu z potomkami Azteków nie było.
Kolejny "raz" Neymar'owi przytrafił się na konferencji prasowej. Zawodnik mówił o faulu Kolumbijczyka Zunigi, który wyeliminował go z gry w półfinale. Okazało się, że piłkarz mógł być nawet sparaliżowany. Od tragedii dzieliły go centymetry...
Neymar mówiąc o tym popłakał się, po czym poprosił o zmianę tematu.

I tak to z niesfornym Brazylijczykiem jest. Z jednej strony wesoły zawadiaka, który tańczy w szatni i żartuje z kolegów, z drugiej wrażliwy, wartościowy człowiek.
Spotkałem się z opiniami, że napastnik płacze pod publikę, by wzbudzić zainteresowanie mediów. Ja raczej takich poglądów nie podzielam. Może dlatego, że dla mnie... chłopaki też płaczą :)

1 komentarz:

  1. Chłopaki też płaczą i będą płakać :) Nawet my jako kibice podczas porażek naszej kadry, które decydują o awansach do MŚ, czy Europy, bądź decydują o odpadnięciu z jakiegoś turnieju. Ja po Euro 2012 kilka dni nie potrafiłem się pozbierać. Ten sport zmusza do łez ;)
    http://sebastianczaplinski.pl

    OdpowiedzUsuń