setTimeout(“ga(‘send’, ‘event’, ‘read’, ‘20 seconds’)”,20000);

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE W OSTATNIM TYGODNIU

sobota, 13 lutego 2016

"Udało mi się połączyć trzy pokolenia..." - Konrad Pęcak o swojej przygodzie z piłką


Wywiad ukazał się w lutowym wydaniu Gazety Samorządowej "Region Żmigrodzki"

Jest jednym z najbardziej doświadczonych i rozpoznawalnych piłkarzy z gminy Nowy Żmigród. Przez lata kapitan Wisłoki Nowy Żmigród, obecnie zawodnik Tempa Nienaszów Konrad Pęcak, specjalnie dla Regionu Żmigrodzkiego.



Konrad, za Tobą lata gry w piłkę nożną, setki meczów, zwycięstwa i porażki. Pamiętasz jak zaczęła się Twoja przygoda z futbolem?

Konrad Pęcak: Gdy byłem młodym chłopakiem nie było komputerów ani internetu, więc każdą wolną chwilę spędzało się z kolegami na stadionie. Kiedy powstał klub “Beskid” Nowy Żmigród od razu pobiegłem się do niego zapisać. Każdy młody chłopak z okolicy wtedy marzył, by zagrać w seniorach “Wisłoki”. Chciałem się rozwijać, osiągnąć zakładany cel i tak to się zaczęło. Najpierw trampkakrze, potem juniorzy, aż wreszcie upragniony debiut w drużynie seniorów pod wodzą trenera Antoniego Hućko. Tak się składa, że debiutując w “Wisłoce” byłem zmiennikiem Grzegorza Bary - obecnego Wójta, który w tamtym okresie był świetnym piłkarzem, taką gwiazdą zespołu.

A który mecz utkwił Ci szczególnie w pamięci?

KP: Najbardziej w pamięci utkwił mi pierwszy mecz “Wisłoki” w lidze okręgowej. Trenerem był wtedy Piotr Stopa. Wywalczyliśmy historyczny awans. To coś nie zapomnianego, wspaniałe chwile. Nasz pierwszy mecz w Cisnej, która była wtedy faworytem ligi i lokalnym potentatem, w której składzie roiło się od znanych piłkarzy, a ja w wyjściowym składzie! Mecz zakończył się bezbrakowym remisem. My beniaminek stawiliśmy czoło faworytom i to na ich terenie! Super uczucie. Po meczu godnie uczciliśmy nasz mały sukces i debiut w klasie “O”. Myślę, że każdy kto uczestniczył w tym meczu pamięta go do dziś.

Niemal przez całą karierę związany byłeś z “Wisłoką” Nowy Żmigród. Wiele lat byłeś jej kapitanem, grałeś z “Wisłoką” w V lidze. Jak wspominasz ten okres?

KP: Czas spędzony w “Wisłoce” wspominam bardzo dobrze. Tym bardziej, że udało mi się połączyć trzy pokolenia. Grałem u boku Antoniego Hućko, Rysia Mrozowskiego, Krzyśka Potery, Wojtka Suskiego, Andrzeja Tockiego, Grzegorza Bary. Stara gwardia. Potem nastąpiła zmiana pokoleniowa, do drużyny dołączyli Łukasz Baran, Rafał Szyndak, Maciek Czaja i inni. Teraz gra młodzież, kolejne pokolenie i dają radę.

Zdarzały się oferty z lepszych klubów?

KP: Przechodziłem testy w “Karpatach” Krosno, kiedy trenerem tam był Tomasz Wacek. Jednak mimo szczerych chęci nie udało mi się połączyć treningów w trzecioligowcu z pracą zawodową. Oprócz tego zaliczyłem sezon w “Tempie” Nienaszów, kiedy klub awansował do okręgówki. Poza tym wiele lokalnych klubów proponowało mi grę.

W trakcie kariery nie omijały Cię bolesne kontuzje. Miewałeś chwile zwątpienia po kolejnych urazach?

KP: Było tego trochę… Najgorzej było zadzwonić do żony z wiadomością, że kolejny raz złapałem kontuzję i jestem w szpitalu. Zawsze mówiłem, że na tym koniec, że szkoda zdrowia, ale jak tylko doszedłem do siebie to biegłem na trening, aby nadrobić zaległości. Nie mogłem doczekać się kolejnego meczu. Przy okazji chciałem bardzo podziękować swojej żonie za cierpliwość i za to, że wspiera mnie od początku mojej przygody z piłką.

Obecnie ponownie jesteś zawodnikiem “Tempa” Nienaszów -  drużyny, która aspiruje do gry  klasie okręgowej. Jak oceniasz szansę na awans?

KP: Myślę, że szanse są i to duże. Patrząc na tabelę, zajmujemy dobre miejsce, więc wszystko zależy od nas samych.”Tempo” to młoda, bardzo ambitna drużyna z wielkim duchem walki. Musimy dobrze przepracować zimę i myślę, że okręgówka będzie na wyciągnięcie ręki.

Która z drużyn II grupy “A” klasy może pokrzyżować plany Twojej drużynie?

KP: W tym sezonie mamy bardzo dużo mocnych ekip w “A” klasie. W czołówce jest ciasno. Bardzo mocni są spadkowicze z Rymanowa i Jedlicza i myślę, że na pewno jeden z nich awansuje. Walka będzie do samego końca. Nasze rozgrywki rządzą się swoimi prawami. Każdy może wygrać z każdym. Oczywiście głęboko wierzę, że jedną z drużyn która uzyska w tym roku promocję bezie Nienaszów.

Mimo upływu lat nadal prezentujesz wysoką formę. Jaka jest tajemnica twojej dobrej gry?

KP: Gdybym powiedział, że trening, to bym skłamał. Od pewnego czasu pracuję w delegacji i to nie pozwala mi na systematyczne trenowanie. Na pewno wpływ na moją grę ma ogromne doświadczenie, które do tej pory zdobyłem na piłkarskich boiskach. Nie mogę narzekać na swoją wydolność, która pozwala mi rywalizować jak równy z równym z dużo młodszymi zawodnikami. Czy moja gra jest dobra to jednak nie mnie oceniać.

Przyznaj się, którego piłkarza plakat wisiał nad łóżkiem nastoletniego Konrada?

KP: Szczerze przyznam, że było ich wiele. Roberto Carlos, Rivaldo, Romario - sami Brazylijczycy. Gdy byłem młodym chłopakiem Canarinhos grali piękny futbol.

Jakie są Twoje plany na piłkarską przyszłość?

KP: Moje plany? Jak co rok myślę o zakończeniu przygody z piłką, ale jak widać z planów nic nie wychodzi (śmiech).

Dziękuję za rozmowę, życzę powodzenia i dużo zdrowia!

KP: Dziękuję i korzystając z okazji chciałbym życzyć w nowym roku wszystkiego dobrego, wiele wspaniałych wrażeń sportowych, sukcesów w życiu zawodowym i prywatnym oraz spełnienia najskrytszych marzeń wszystkim kibicom, piłkarzom i działaczom sportowym z naszej gminy oraz czytelnikom Regionu Żmigrodzkiego.

rozmawiał Dariusz Kmiecik

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz