setTimeout(“ga(‘send’, ‘event’, ‘read’, ‘20 seconds’)”,20000);

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE W OSTATNIM TYGODNIU

wtorek, 10 maja 2016

Zawsze zostawiam serce na boisku... - Ireneusz Brożyna o swojej futbolowej przygodzie

Wywiad ukazał się w majowym wydaniu Gazety Samorządowej "Region Żmigrodzki"

Jest jedynym piłkarzem nie tylko gminy Nowy Żmigród, ale i powiatu jasielskiego grającym na zapleczu Ekstraklasy. Dla młodych zawodników wzór do naśladowania i przykład, że marzenia się spełniają. Ireneusz Brożyna - piłkarz I ligowej Miedzi Legnica.




Zacznijmy od początku. Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z futbolem?

Ireneusz Brożyna: Jako młody chłopak nie interesowałem się piłką nożną. Wszystko zawdzięczam mojemu przyjacielowi Pawłowi Kutrzebie, za namową którego wychodziłem z domu pokopać z kolegami. Za to mu bardzo dziękuję i zawsze będę mu za to wdzięczny. Moim pierwszym boiskiem były tak zwane “Doły” na Mytarzy - miejscowości z której pochodzę. Tradycyjnie w każdą niedzielę spotykaliśmy się tam ze znajomymi i punktualnie o 11:00 rozgrywaliśmy między sobą mecz.
W wieku 11 lat rozpocząłem treningi w orlikach Wisłoki Nowy Żmigród. Nie zagrzałem tam jednak długo miejsca, bo po zaledwie pół roku zgłosili się po mnie Czarni Jasło. Miałem wtedy wielkie obawy. Byłem przecież małym chłopcem. Bardzo dużo zawdzięczam mojej kochanej mamie, która przekonała mnie do spróbowania swoich sił w Jaśle. Mama dowoziła mnie na wszystkie treningi i mecze, na których gorąco mnie dopingowała. Bardzo jej za to dziękuję. Z czasem usamodzielniłem się na tyle, że sam dojeżdżałem do Jasła. Rozpocząłem również naukę w gimnazjum sportowym w tym mieście, cały czas trenując w Czarnych.

W Czarnych grałeś w III i IV lidze. To z tej drużyny trafiłeś najpierw do kadry podkarpacia, a później Reprezentacji Polski U-17, wreszcie do Legnicy. Można stwierdzić, że pobyt w Jaśle to dla Ciebie pasmo sukcesów.

IB: Bardzo miło wspominam pobyt w Jaśle. Dużo udało mi się w Czarnych osiągnąć, ale to w głównej mierze zasługa moich trenerów, którzy nie bali się zaryzykować i wystawiali mnie w składzie mimo tak młodego wieku. Szczególnie dziękuję trenerowi Robertowi Podkulskiemu. To on mnie wypatrzył i sprowadził do Jasła, prowadził mnie w drużynach młodzieżowych. Wdzięczny jestem również trenerowi Robertowi Hapowi, za szansę gry w drużynie seniorów w IV i III lidze. Do dziś z obydwoma panami mam kontakt i serdecznie ich pozdrawiam.


Dla każdego piłkarza gra z orłem na piersi nawet w młodzieżowej reprezentacji to ogromne wyróżnienie. Jak dotąd dwa razy zagrałeś w kadrze Polski w meczach z Cyprem i Irlandią Północną. Jak wspominasz tamte chwile?

IB: Te dwa mecze rozegrane w Reprezentacji Polski to dla mnie największe wyróżnienie w dotychczasowej karierze. Reprezentowanie swojego kraju to dla każdego piłkarza największa wartość, a zarazem sukces. Będę ciężko pracował, by znów zagrać w reprezentacji.

Zanim trafiłeś do Miedzi Legnica przechodziłeś testy w Wiśle Kraków.

IB: Tak, przechodziłem testy w Wiśle, ale to nie była seniorska piłka tylko Młoda Ekstraklasa. Zresztą została ona po roku rozwiązana… Ja wtedy grałem w III lidze i według mnie lepszym wyjściem było zostać i ogrywać się w Czarnych, niż występować w młodzieżowych rozgrywkach. Nie żałuję, że zostałem pół roku dłużej w Jaśle. Wyszło mi to na dobre.

Były inne propozycje z wyższych lig?

IB: Miałem propozycje z Legii Warszawa, Ruchu Chorzów, Górnika Zabrze i właśnie Wisły, ale za każdym razem dotyczyły one drużyny młodzieżowej. Nie skorzystałem z tych opcji ponieważ wiedziałem jak ciężko byłoby mi się przebić do pierwszego składu w każdym z tych klubów. W Jaśle wchodziłem w seniorską piłkę, uzyskaliśmy awans do III ligi, w dodatku byłem podstawowym zawodnikiem. To dawało mi większe szanse na podniesienie swoich umiejętności, bo piłka młodzieżowa, a seniorska to jednak dwa inne światy.

W zimie sezonu 2013/2014 zostałeś piłkarzem Miedzi Legnica - klubu występującego na zapleczu Ekstraklasy. Jakie były Twoje początki nowym miejscu?

IB: Początki są zawsze trudne. Nowe znajomości, nowe twarze, nowe miasto bardzo daleko od domu. Przyznam, że ciężko się było zaaklimatyzować, tym bardziej że miałem dopiero 17 lat! Bałem się czy sobie poradzę. Podopieczny mojego managera Patryk Szymański (obecnie GKS Katowice) pomógł mi się oswoić z nowym otoczeniem. Na początku mieszkałem w internacie, ponieważ nie byłem pełnoletni i klub za mnie odpowiadał.
Pierwsze zapoznawcze treningi, ocena umiejętności nowych kolegów, zapoznanie się z drużyną i klubem, wszystko było dla mnie nowe. Mimo to nie zabrakło mi zapału do ciężkiej pracy. Na każdym treningu dawałem z siebie wszystko. Po około dwóch miesiącach wszystko było już jak należy. Ze wszystkimi się znałem, poznałem też miasto. Było dużo łatwiej. Na dzień dzisiejszy Legnica to mój drugi dom.


W Miedzi masz okazję pracować pod okiem wybitnych trenerów, a trenują z Tobą niedawne gwiazdy polskiej piłki jak chociażby Wojciech Łobodziński czy Łukasz Garguła. Masz się od kogo uczyć.

IB: To prawda. W Miedzi spotkałem wielu wybitnych piłkarzy o znanych nazwiskach. Nie zaprzeczę, że jest się od kogo uczyć. Najwięcej jednak zależy od samego siebie. Podejście do treningów, poświęcenie, dawanie z siebie zawsze 200%, odpowiednie prowadzenie się w życiu codziennym - to są bardzo ważne rzeczy. Odkąd jestem w Miedzi, miałem już 6 trenerów. Każdy wpajał nam swoją taktykę, każdy wprowadzał nowe elementy. Od każdego bardzo dużo się nauczyłem z drugiej jednak strony brak stabilizacji powoduje, że wszystko trzeba zaczynać jakby od początku, a moim zdaniem to nie wpływa dobrze na grę drużyny.

Jak dotąd w I lidze zagrałeś 12 meczów. Gdyby nie kontuzje zapewne Twój dorobek wyglądałby zupełnie inaczej?

IB: Myślę, że faktycznie mój dorobek mógłby być znacznie lepszy... Piłka nożna to sport kontuzjogenny. Za mną już dwie bardzo poważne kontuzję, które kończyły się operacjami. Obydwie wyeliminowały mnie z gry na długi czas. Kiedy wydawało się, że już wszystko jest dobrze, znów się psuło przez urazy. Pomimo tego nie załamuję się i nie tracę wiary w to, że będzie dobrze. Zawsze wracam dwa razy silniejszy! Wyznaję zasadę, że co mnie nie zabije to wzmocni. Dopóki mam szansę i mogę walczyć, będę to robił. A co do liczby moich meczów lidze to zrobię wszystko, by był dużo, dużo bardziej okazalszy.

Jesteś uniwersalnym piłkarzem mogącym grać zarówno w pomocy jak i w obronie. Na jakiej pozycji czujesz się najlepiej?

IB: Nie ma znaczenia na jakiej pozycji gram. Obojętnie czy trener wystawia mnie w pomocy, czy w obronie staram się dawać z siebie wszystko, nawet jeśli akurat w tym miejscu na boisku nie czuje się najlepiej. Zawsze zostawiam serce na boisku i gram jak najlepiej potrafię. Nigdy nie marudzę, bo wiem że trener i drużyna na mnie liczą. Poza tym bycie wszechstronnym na boisku to bardzo ważna cecha u piłkarza.

Który moment Twojej kariery wspominasz najlepiej?

IB: Oczywiście ten, kiedy udało mi się wybić z jak by nie było trzecioligowych Czarnych do Miedzi. Również mój debiut w I lidze zapadł mi głęboko w pamięci. To było niesamowite uczucie! Bardzo się cieszę, że udało mi się zrobić w tak krótkim czasie tak ogromny postęp i poprzez ciężką pracę zamieniłem “Doły” na Mytarzy na pierwszoligowe stadiony.

Co robisz w wolnym czasie?

IB: Najczęściej spotykam się ze znajomymi na obiedzie lub kawie. Dużo jeżdżę na rowerze po legnickim parku, gdzie można się świetnie zrelaksować i miło spędzić czas. Z kolegami z drużyny sporadycznie wychodzimy na basen lub kina, czasem uda się umówić na jakiś mecz w telewizji. Odkąd mieszkam sam wciągnęło mnie gotowanie i bardzo tą czynność polubiłem. Nie lubię niestety zmywać (śmiech).

Często można Cię zobaczyć na meczach Wisłoki Nowy Żmigród. Kibicujesz swojemu byłemu klubowi?

IB: Zawsze zostaje w człowieku to skąd się wywodzi, gdzie grał i trenował. Kibicuję swoim. Zawsze mocno ściskam kciuki za wygraną Wisłoki. Nigdy nie życzyłem mojemu pierwszemu klubowi źle i nigdy nie będę tego robił. Życzę Wisłoce jak najlepiej!

Przebiegiem kariery udowodniłeś, że nawet chłopak spod żmigrodzkiej wsi może bardzo dużo osiągnąć. Wielu chłopców chciałoby pójść w Twoje ślady. Jakie masz dla nich wskazówki?

IB: Przede wszystkim praca, praca i jeszcze raz ciężka praca. Nie wiem tak na prawdę jak postrzegają mnie ludzie. Co mówią i czy cokolwiek w ogóle mówią. Do wszystkiego doszedłem sam poprzez ciężką pracę. Trzeba być mega zaangażowanym w to co się robi. Równie ważna jak zaangażowanie jest determinacja. Trzeba wiedzieć czego się chce i należy dążyć do tego, by cel osiągnąć. Czasem trzeba sobie odmówić pewnych rzeczy, trzeba być gotowym na wyrzeczenia. Wszystko jest jednak dla ludzi należy jedynie zachować umiar.

Kto jest Twoim piłkarskim idolem?

IB: Nie mam swojego futbolowego idola. Interesuję się i troszkę podglądam Łukasza Piszczka. To bardzo dobry zawodnik, gra na mojej pozycji i nie ukrywam, że staram się wyłapywać jego sposób gry, to jak się ustawia, porusza. To w pewnym stopniu pomaga mi się rozwijać, pomaga odnaleźć optymalne miejsce na boisku.

Czego Ci życzyć na przyszłość?

IB: Zdrowia i przede wszystkim zdrowia. Jak ono dopisze to mogę osiągnąć co tylko chcę.

rozmawiał Dariusz Kmiecik


3 komentarze:

  1. Ciekawy wywiad, najlepsza puenta. Tego Ci życzę - zdrowia i siły do realizacji postawionych celów!

    OdpowiedzUsuń
  2. No wywiad super, gratulacje :] fajnie i czekamy na kolejne :p

    OdpowiedzUsuń