setTimeout(“ga(‘send’, ‘event’, ‘read’, ‘20 seconds’)”,20000);

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE W OSTATNIM TYGODNIU

piątek, 18 sierpnia 2017

Podaj cegłę, czyli "Projekt Legia" w gruzach

Budowę klubu piłkarskiego porównać można do budowy domu.
Aby budowla stanęła i służyła nam latami w jak najlepszym stanie musi mieć solidne, mocne fundamenty, które oprą się warunkom atmosferycznym i biegnącemu czasowi. Dopiero na fundamencie będą rosły kolejne ściany, by na końcu dzieło zwieńczył dach, który będzie chronił nasz dom. Reszta to już kosmetyka.
Oczywiście nie szarpniemy się budować dom bez odpowiedniego budżetu.

Do tego wszystkiego potrzebujemy jeszcze dobrego majstra, w którego rękach budynek będzie rósł stopniowo kawałek po kawałku. Porządny fachura doradzi jeszcze, że żeby dom na prawdę był solidny, to poszczególne etapy budowy muszą swoje odstać.

Dlaczego porównuję klub do budowy? Ano dlatego, że oba przedsięwzięcia bardzo łatwo porównać. Serio.

Obecna europejska kampania w wykonaniu polskich klubów jest katastrofą. Nikt mi nie zamydli oczu, że planem minimum dla Legii była Liga Europy, bo tylko największy frajer odpuściłby Ligę Mistrzów.
Nikt mi też nie wmówi, że spełnieniem marzeń Jagiellonii czy Lecha było przejście kolejnych rund eliminacyjnych, bo jeśli tak było, to włodarze tych klubów powinni sobie szybko poszukać nowego zajęcia. Zawsze gra się o najwyższe cele. A jeśli ta gra wiąże się dodatkowo z profitami finansowymi, to należy zrobić wszystko, by połączyć przyjemne z pożytecznym.

No, ale wróćmy do Mistrza Polski.

Przed sezonem gdzieś usłyszałem stwierdzenie "Projekt Legia". Przyznam, fajnie brzmi.
Dziś po zaledwie kilku meczach sezonu należy stwierdzić, że "Projekt Legia" nie istnieje. Ba, że nigdy nie istniał.
Co dziś pozostało z drużyny, która w zeszłym sezonie zajęła 3 miejsce w najsilniejszej grupie Champions League? Dno i 5 metrów mułu. Trener Magiera nie okazał się cudotwórcą, a na dzień dzisiejszy jego warsztat większość fachowców ocenia jako marny i trudno im się dziwić. Legia nie ma stylu, a trener nie ma pomysłu na tą drużynę. Przestawianie Gui z pozycji na pozycję, eksperymentowanie z Kuchym na szpicy, czy toporne wprowadzanie nowych nabytków do składu, powinno odbywać się w meczach sparingowych, a nie w spotkaniach o (nie bójmy się użyć tego słowa) wszystko.
Do sezonu Legia nie jest przygotowana. Ani fizycznie, ani mentalnie, ani kadrowo. Dziś jest to zbiór przypadkowych grajków bez dawnego błysku, bez charakteru, bez jaj. Nawet taki walczak jak Jędrzejczyk zagubił gdzieś swoją bojowość i chęć walki. Piłkarze szukają raczej drogi ucieczki z Łazienkowskiej (Moulin, Gui) aniżeli chcą za drużynę przelewać pot i krew. Pytanie: co się stało, że tak się zjebało?

Zachłyśnięta wynikami z sezonu 2016/2017 Legia zapomniała, że trzeba grać dalej. Że za remis z Realem nikt jej pomników stawiał nie będzie. Zamiast zatrzymać zawodników, którzy tworzyliby solidny fundament tej drużyny, pozwolono im odejść za półdarmo. Mówię w tym miejscu oczywiście o Vadisie, ale nie zapominam o Kubie Rzeźniczaku. Rozumiem, że chłop wygrał już z Legią wszystko, że pora na nowe wyzwania ble, ble ble, ale nie mogłem i nadal nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to Kubie w Legii podziękowano. Że wypchnięto go z klubu na siłę. Pozbyto się gościa, który może najlepsze lata gry ma już za sobą, ale który za swoim zespołem poszedłby w ogień. Pokażcie mi w dzisiejszym składzie L takiego człowieka...
Odnośnie VOO chodziło tylko i wyłącznie o kasę. Dla piłkarza czysty biznes, był to przedstawiciel typowej armii cudzoziemskiej, który miał w dupie drużynę, klub i kibiców, ale który potrafił grać w piłkę. A że wart jest pracownik swojej zapłaty, to klub mógł mu dać ten nieszczęsny milion euro.

Długo słyszało się jedynie o odejściach z szeregów "Wojskowych". Kiedy w końcu zaczęło się coś dziać w drugą stronę, nie dało się nie zauważyć, że po raz kolejny przerabiamy transfery z dupy. Dla mnie anonimowi piłkarze brani z łapanki na chybił-trafił. Nie uwierzę, że ktoś jeździł po Rosji obserwując Pasquato... Dlaczego sztab nie wyciągnął wniosków po nieudanych próbach z Necidem, Langilem, czy Chima Chukwu? Czy ktoś w klubie rozlicza kogokolwiek za niewypały transferowe? Potem Pan Mioduski narzeka, że ma dziesięciu pseudo piłkarzy na bajońskich kontraktach. To może lepiej mieć dwóch porządnych ludzi od transferów, niż kilkunastu grajków w rezerwach zarabiających krocie?

A propos... Nie mogę strawić wypowiedzi odnoszącej się do budżetu klubu i biadolenia nad stanem finansów. Nie ma nic gorszego niż ptak srający do własnego gniazda. Niektóre sprawy powinny pozostać w klubie i tyle. Czytając takie opinie, nie dziwię się piłkarzom, że chcą stąd wiać. Skoro jest taka tragedia, to może kolejną wypłatę dostaną z opóźnieniem, abo co gorsza w ogóle jej nie otrzymają! Brak awansu do Ligi Mistrzów, brak gry w Lidze Europy - to już nie przelewki! Nawet jeśli jakimś cudem Mistrzowi Polski uda się wydrzeć awans do fazy grupowej, to niesmak po tych wszystkich rozczarowaniach jakimi raczyli nas chłopcy Magiery i tak na długo pozostanie.

Legia legła w gruzach, a stały już mury. Pozostały końcowe prace i zwieńczenie dzieła "wiechą". No niestety konstrukcja rozsypała się jak domek z kart, a pozostały syf będzie ciężko uprzątnąć...

wtorek, 15 sierpnia 2017

Ligi ruszyły!

I zaczęło się. Ruszyły wszystkie seniorskie ligi naszego okręgu. Dawka emocji o tyle większa, że jest to pierwsza edycja rozgrywek bez C klasy.
Już pierwsze mecze zrodziły kilka niespodziewanych rezultatów, a kilka drużyn od razu zawiesiło sobie wysoko poprzeczkę. W B klasach dotychczasowi przedstawiciele C klasy dobitnie przekonali się o sile rywali grających dotąd ligę wyżej. Na krośnieńskich boiskach padało mnóstwo bramek, co jest wisienką na torcie szczególnie dla kibiców.
W związku ze świąteczną kolejką w tym poście ujmuje również wtorkowe mecze.