setTimeout(“ga(‘send’, ‘event’, ‘read’, ‘20 seconds’)”,20000);

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE W OSTATNIM TYGODNIU

wtorek, 12 grudnia 2017

Trener co?! Ty ku***!!

Kontrowersyjny tytuł mojego posta wynika z sytuacji, jaką obserwujemy w obecnym sezonie w polskiej Ekstraklasie. Obok takich jaj nie można przejść obojętnie...

W Polsce trenerów chyba od zawsze traktowało się pół żartem - pół serio. Głównie to ich głowy spadały, gdy dany zespół zawodził. Bardzo często u nas słyszy się, że drużyna gra przeciwko trenerowi. Równie często wmawia się obserwatorom, że wyczerpała się formuła... Znamy to wszyscy prawda?
A teraz zastanówmy się razem - kiedy ostatnio słyszeliśmy, że któryś trener polskiego klubu podał się sam do dymisji. Pamiętacie ostatnie takie wydarzenie? Ja niestety nie. Głowy trenerów lecą, a ten sezon jest wyjątkowo w cięcia obfity:

JACEK MAGIERA (Legia)

DARIUSZ WDOWCZYK (Piast)

MARIUSZ RUMAK (Nieciecza)

PIOTR NOWAK (Lechia)

MACIEJ SKORŻA (Pogoń)

PIOTR STOKOWIEC (Zagłębie)

KIKO RAMIREZ (Wisła K.)

RADOSŁAW MROCZKOWSKI (Sandecja)

Swego czasu prowadziłem na RomanOwo cykl o najdłużej pracujących trenerach w Ekstraklasie. W końcu zwątpiłem, bo za często musiałem aktualizować listę. Dziś wiem, że dobrze zrobiłem, bo przy bieżącej tendencji od komputera bym nie odchodził...

Powyższa lista przeraża. A może ona szybko się powiększyć, bo właśnie Śląsk przegrywa w Niecieczy, co raczej przekreśla szansę na dalszą pracę Jana Urbana we Wrocławiu. Co tu dużo pisać - chora sytuacja. Tutaj na prawdę nie chodzi o fachowość, czy myśl szkoleniową. Tu chodzi o profesjonalizm ludzi, którzy polską piłką klubową rządzą. Podajcie mi nazwisko prezesa Barcelony. A Atletico? Juventusu? Może Arsenalu? I co pustka? Tak. Tamci robią swoją robotę anonimowo, u nas mamy do czynienia z celebrytami.

Teksty o budowaniu wielkich klubów to tylko ładne słowa, puszczane w eter w celu zaspokojenia głodnych sukcesów kibiców. Markę i jakość buduje się latami. I tylko regularna, ciężka i wspólna praca daje końcowy sukces. Jeśli trener dostaje kopa po 5, czy 10 meczach to do czego to jest podobne?

Nowy sezon, to nowi piłkarze w każdym zespole. Gwiazdy z Polski uciekają co pół roku, a miejsce po nich trzeba łatać, niekoniecznie równie wartościowymi piłkarzami. Po drugie: ile tak na prawdę w temacie ściągania do drużyny nowych zawodników mają do powiedzenia trenerzy? Dyrektorzy sportowi, managerowie i inne tego rodzaju wynalazki ściągają do naszych klubów przypadkowych kopaczy, którzy dla szkoleniowców nie są żadnym wzmocnieniem, a wręcz zmartwieniem. Kolejna sprawa to narzucanie przez prezesów, czy właścicieli trenerowi swojej wizji składu... Takich przykładów mogę podawać tutaj wiele i każdy kolejny potwierdzi z jakim syfem mamy do czynienia. Warunki pracy wprost idealne!

Żarty, że w Polsce nie poradził by sobie nawet Guardiola nie są chyba do końca tak śmieszne, jak początkowo mogłyby się wydawać. U nas na prawdę trenerzy mają ciężko. Bo jak zrobić wynik sportowy w takich warunkach? A nawet jeśli ten wynik jest zrobiony (często ponad stan), to i tak niczego się nie jest pewnym. Przesrane.

I co z tego, że Magiera miał z Legią sukces, jakiego polska piłka klubowa nie osiągnęła od dwudziestu lat? Co z tego, że Ramirez ze zlepku piłkarzy stworzył drużynę walczącą o pierwszą 8 (styl w jakim walczyła pomijam)? Co z tego, że Mroczkowski dokonał niemożliwego wprowadzając Sandecję na salony, nie błaźniąc się przy okazji jak na przykład we Włoszech Benevento? Nic. Absolutnie to nic nie znaczy. I ci, którzy śmiali się nie tak dawno z Wojciechowskiego niech popatrzą na teraźniejszą sytuację. Ci, którzy krytykują Michała Probierza, niech spojrzą w lustro. Tu nawet Mourinho już nie pomoże. A coś czuję, że lepiej nie będzie, dopóki na stołkach prezesów zasiadać będą przypadkowi ludzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz