setTimeout(“ga(‘send’, ‘event’, ‘read’, ‘20 seconds’)”,20000);

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE W OSTATNIM TYGODNIU

wtorek, 23 stycznia 2018

Ustawa hazardowa, czyli bukmacher w kajdanach

Jeśli śledzicie RomanOwo od początku, to prawdopodobne jest, że pamiętacie moje posty z typowaniem meczów. Od pomysłu dzielenia się swoimi spostrzeżeniami odszedłem dość szybko, 
co wcale nie znaczy, że nie lubię "puścić" sobie od czasu do czasu kuponik...


Ku marzeniom...

Lata temu, kiedy internet wydawał się być tak odległy, jak Mistrzostwa Świata w Katarze, razem 
z kilkoma kolegami urządzaliśmy istne pielgrzymki do bukmachera, gdzie puszczaliśmy kupon (najczęściej z kilku cyfrowym kursem), licząc, że po weekendzie będziemy mogli kupić nowy samochód, wyjechać w podróż dookoła świata i wyrywać dziewczyny na nowego discmena.

Z czasem, kiedy internet uczynił nas sobie poddanymi, skończyły się wyżej wymienione pielgrzymki, marzenia o podboju świata skurczyły się do zakupu 10-letniego Golfa, a milion smsów dziennie wysyłała do nas nasza ukochana, dla której nie musieliśmy być posiadaczami wypasionego odtwarzacza, bukmacherka jakby wyciągnęła do nas rękę. 
Po pierwsze pojawiło się mnóstwo nowych opcji obstawiania bez wychodzenia z domu u bukmacherów, na nazwach których można sobie było połamać język, po drugie kursy stały się bardziej atrakcyjne, a kombinacje przeróżnych typów zależały jedynie od naszej wyobraźni i odwagi, po trzecie na bieżąco można było analizować szansę swojego "złotego" kuponu, poprzez analizowanie statystyk, składów i masę innych czynników, mających realne przełożenie na mecz. 
Przyznaję, mając konta u kilku (może nawet kilkunastu) podmiotów, nie raz udawało się ugrać niezłą dniówkę. Z drugiej strony prostota tego wszystkiego połączona z bezgotówkowymi transakcjami stwarzała idealną okazję do spłukania się w kilka godzin, ale ja nie o tym :)

Ustawa hazardowa - historia bez happy endu...

Bukmacherskie eldorado skończyło się w kwietniu ubiegłego roku, wraz z wejściem w życie tak zwanej Nowej Ustawy Hazardowej. Na pewno kojarzycie, a jeśli nie, to zapytajcie kumpla "od maszyn". On na pewno Wam wszystko dokładnie wytłumaczy :)

Hazard w internecie stał się z dnia na dzień może nie tyle zakazany, co bardzo hmmm... ograniczony. 

Bez zgody Państwa, nikt nie może prowadzić tego typu działalności. Kto zdecyduje się funkcjonować pod dyktando Rządu (czyt. Ustawy), godzi się na podatek - w przypadku zakładów - 12%. 
Obecnie zgodę od Ministra Finansów na prowadzenie naziemnych punktów bukmacherskich oraz zakłady online posiada siedem podmiotów. Dodatkowo jeden ryzykant zdecydował się tylko na tą pierwszą opcję. Z kilkudziesięciu bukmacherów, którzy w ogromnej większości podatki płacili na Malcie lub w innych egzotycznych krajach, zostało nam 7 (!)

Buk ma hajs, ale musi się podzielić...

Spore utrudnienia stawiane przez Ustawę Hazardową oraz wysokie podatki sprawiły, że kursy poleciały na łeb na szyję. Podobnie sytuacja się ma z możliwością kombinacji i wygenerowaniem bardzo wysokich wygranych. Wszystko po to, by po wejściu sławnej już Ustawy, bukmacherzy tracili jak najmniej. I trudno im się dziwić. Skoro łapa naszego Państwa sięga do ich kieszeni, oni sięgają do naszej. 

Osobiście nie za bardzo podoba mi się taki stan rzeczy, a moje zdanie podziela wielu znajomych. I to nie tylko tych "niedzielnych" graczy, ale również stałych bywalców punktów, oferujących zakłady bukmacherskie i ich stron internetowych. No ale, siła wyższa po raz kolejny pokazała swoją moc... 

Przede wszystkim większy wybór bukmacherów dawał większe poczucie niezależności (tak, w dalszym ciągu piszę o zakładach bukmacherskich). Na wspomnienie oferty, z jakiej mogliśmy korzystać jeszcze nie tak dawno temu, pozostaje jedynie ciężko westchnąć... Oczywiście nie odmówię sobie puszczenia kuponu od czasu do czasu, bo nie o to w tym wszystkim chodzi, ale różnicę i to znaczącą w porównaniu z poprzednią opcją czuję. 

Rząd wcielając w życie Ustawę Hazardową nie zbawił ani Świata, ani Polski. Miliony z nielegalnego hazardu jak z kraju wyciekały, tak wyciekać będą. Po dupie dostaliśmy najbardziej my - miłośnicy sportu, naiwni poszukiwacze szczęścia, koneserzy dreszczyku emocji.

A jakie są Wasze odczucia? Gracie u bukmacherów? Czujecie różnicę po wprowadzeniu UH, czy jest Wam to obojętne?


3 komentarze:

  1. fajnie że o tym napisałeś, nie wiedziałem że w Polsce tak się wyczyścił rynek z zagranicznych buków - Panie Premierze jak teraz grać? ;) da się zarobić na zakładach z 12 % legalnym podatkiem? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bukmacherzy zarobią, bo kursy obniżyli do granic możliwości, zrezygnowali z wysokich handicupów, ograniczyli wysokości wygranych itd. Gracz zarobi już jednak nieporównywalnie mniej w przypadku wygranej.

      Usuń
  2. Przestrzeń całkowicie nieoswojona przeze mnie, ciekawie było dowiedzieć się coś na jej temat. :)

    OdpowiedzUsuń