setTimeout(“ga(‘send’, ‘event’, ‘read’, ‘20 seconds’)”,20000);

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE W OSTATNIM TYGODNIU

czwartek, 1 marca 2018

Pogromcy Mistrzów Polski - sezon 2002/2003

Po niemal trzyletniej przerwie wracam do postów z cyklu Pogromcy Mistrzów Polski. Tym razem pod uwagę brany jest sezon 2002/2003...


Szczęście sprzyja Barcy

Pech (a może szczęście), że drugi sezon z rzędu na drodze do chwały Mistrzowi Polski stanęła wielka FC Barcelona. Rok wcześniej na Dumę Katalonii wpadła Wisła Kraków, w sezonie 2002/2003 ze sławnym rywalem powalczyć miała Legia Warszawa, a wszystko to w III rundzie el. Ligi Mistrzów.

Nikt o zdrowych zmysłach nie liczył, że Legię stać na przejście wielkiej Barcy. Ba, za ogromny sukces uznany byłby choćby remis, a nawet zdobycie przez Mistrza Polski bramki w dwumeczu. Cudu nie było. Warszawiakom nie udało się ani zremisować, ani nawet strzelić gola. Po łatwym 3:0 na Camp Nou, w Warszawie pewna już gry w fazie grupowej Barcelona, skromnie wygrała z gospodarzami 1:0.


Pokaz siły Dumy Katalonii

Los przydzielił pogromcom Mistrzów Polski bardzo łatwych grupowych przeciwników. Wszystkie mecze Barcelona rozstrzygała na swoją korzyść, bijąc odpowiednio dwukrotnie FC Brugge 3:2 D i 1:0 W, Galatasaray Stambuł 3:1 D i 2:0 W oraz Lokomotiv Moskwa 1:0 D i 3:1 W. 
Imponujący wynik zmagań grupowych nakazywał upatrywać w Barcelonie faworyta całej ówczesnej edycji LM...

Niszczyciel Van Gaala

W drugiej rundzie grupowej Barca znów miała farta, losując teoretycznie słabszych przeciwników. A byli nimi: Newcastle United 3:1 D i 2:0 W, Inter Mediolan 3:0 D i 0:0 W, Bayer Leverkusen 2:0 D i 2:1 W. Ja widać, ciężko było zawodnikom Van Gaala stracić punkty, a zdarzyło się to jedynie w starciu z Interem. 

Zgwałcona Barcelona

W ćwierćfinale skończyło się barcelońskie szczęście. Blaugrana stanęła na przeciw rozpędzonego Juventusu i ostatecznie musiała uznać wyższość późniejszego finalisty rozgrywek. Zabrakło jednak niewiele. Po wyjazdowym remisie 1:1, u siebie Barca również nie potrafiła wygrać, a regulaminowy czas gry zakończył się identycznym wynikiem jak spotkanie w Turynie. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. Więcej siły zachowali piłkarze Starej Damy, którzy za sprawą gola Marcelo Zalayety w 117 minucie, cieszyli się z awansu do półfinału. Warto dodać, iż Juve kończyło ten mecz w 10 po czerwonej kartce dla Davidsa.



Puchar UEFA

Po odpadnięciu z LM, Legia grała w "pucharze pocieszenia", a więc Pucharze UEFA. Tam, po pewnym wyeliminowaniu holenderskiego Utrechtu, na drodze stanęło jej Schalke 04 Gelschenkirchen. Mocny wtedy przedstawiciel Bundesligi, nie okazał litości, najpierw wygrywając w Warszawie 3:2 (gol na wagę zwycięstwa zdobyty w 90 minucie), by w rewanżu na Arenie auf Schalke zremisować bezbramkowo z Legią.

Legendarna zemsta Wisły

W kolejnej rundzie Schalke grało z... Wisłą Kraków. Nie trudno było wskazać faworyta tego dwumeczu. Jak nieprzewidywalna jest piłka pokazała dokładnie ta polsko-niemiecka rywalizacja.

U siebie Wisła szczęśliwie zremisowała 1:1, notując gola po strzale samobójczym zawodnika Schalke. Podrażnione 04 u siebie miało dopełnić formalności... I pewnie tak by się stało, gdyby nie postawa Białej Gwiazdy, prowadzonej wówczas przez Henryka Kasperczaka. Wiślacy zagrali bez kompleksów, nie mając nic do stracenia. Wyszli na prowadzenie za sprawą Żurawskiego, jednak długo się z gola nie cieszyli, bo szybko na ziemię sprowadził ich Tomasz Hajto. Druga połowa to jednak koncertowa gra Wisły i zaaplikowanie aż 3 goli rywalowi! Wygrana 4:1 na terenie Schalke dla gospodarzy było ciosem nie do przyjęcia, natomiast dla Wisły pozytywnym impulsem, co pokazały kolejne sezony. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz