setTimeout(“ga(‘send’, ‘event’, ‘read’, ‘20 seconds’)”,20000);

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE W OSTATNIM TYGODNIU

czwartek, 26 kwietnia 2018

Lubię wracać tam...

Słowa w tytule pochodzą z nostalgicznego utworu nieodżałowanego Zbigniewa Wodeckiego. Ja jednak w tym poście nostalgię zostawię daleko, ale będzie o powrotach. Tych piłkarskich.

Przede mną i moją drużyną mecz ligowy przeciwko Wrzosowi Krempna. Nasz niedzielny przeciwnik, to najgorsza drużyna seniorska całego okręgu krośnieńskiego, a kto wie, może i podkarpacia.



Dla mnie mecz w Krempnej będzie powrotem do miejsca, w którym spędziłem 3 sezony jako piłkarz. W lecie 2008 roku rozpoczęła się moja "góralska przygoda", kiedy wróciłem z pracy za granicą i nie znalazłem miejsca w rodzimej Wisłoce Nowy Żmigród. Jako młodemu chłopakowi wychowanemu na "wysokim" poziomie A klasy i okręgówki, nie za bardzo uśmiechała się gra w C klasie, ale lepsze to niż nic zwłaszcza, że na miejscu spotkałem dobrego kolegę z czasów gry w Nowym Żmigrodzie Artura Mroczkę.

C klasę łyknęliśmy na śniadanie ;) Historyczny awans z pierwszego miejsca stał się faktem. Mieliśmy na prawdę fajną i przede wszystkim mocną pakę, jak na C klasowe warunki, a awans był przysłowiową truskawką na torcie. W związku z tym, że pierwszy pobyt w Krempnej zbiegł się z nową pracą, nie mogłem uczestniczyć we wszystkich meczach, ale swoją cegiełkę do promocji dołożyłem.


Kolejne dwa sezony we Wrzosie to gra w B klasie. Nasze wyniki może dupy nie urywały, ale udało się nam dwukrotnie obronić dla Krempnej poziom ligowy. Z tego okresu bardzo dobrze wspominam naszego ówczesnego trenera Pana Wojciecha Florczaka. Zajęcia z nim oraz długie rozmowy podczas dojazdów do Krempnej otworzyły mi oczy na niektóre sprawy natury szkoleniowej. Pana Wojtka i jego podejście do futbolu do dziś wspominam bardzo ciepło.

W tamtej drużynie było kilku na prawdę ciekawych chłopaków. Wspomniany już Artur Mroczka, młodziutki i przebojowy Paweł Grzyb, niezwykle bramkostrzelny Darek Stoś, Mateusz Ratka w bramce, czy rutyniarze Rafał Bilski i Wojtek Jurczyk, wyróżniali się na tle ówczesnych rywali.

Po sezonie 2010/2011 odszedłem z Wrzosu do A klasowego wtedy Zamczyska Mrukowa, a moją byłą drużynę dopadł kryzys, który trwa aż do dziś... Od tego czasu Wrzos 3 razy lądował na ostatnim miejscu w C klasie, 2 razy był przedostatni, a w obecnym sezonie nie zdołał do tej pory ugrać choćby punktu.

Przykro się patrzy na taki obraz, ale nie mnie wyciągać z takiego zjazdu Wrzosu wnioski.
Dla mnie Krempna będzie się zawsze miło kojarzyć ;) Dobra ekipa z tamtego okresu (również poza boiskiem) to w Krempnej już tylko odległe wspomnienie. Dla nas pozostało mnóstwo anegdot, sytuacji i meczów. Dziś już chyba w żadnej drużynie nie ma takiej atmosfery i takich zażyłości między zawodnikami, jaką mi przyszło zastać wtedy w Krempnej.

Dziś zamiast blaszaka służącego za przebieralnię stoi piękna szatnia z zapleczem, charakterystyczne ogrodzenie z żerdzi dawno zjadły korniki, a po barze "U Skałby" hula wiatr...

Mam nadzieję, że drużyna przetrzyma najtrudniejszy bodaj okres w swojej historii i niedługo karta się odwróci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz